Americké a mezinárodní jednotky v severovýchodní Sýrii se v uplynulých 24 hodinách staly nejméně čtyřikrát terčem raketového či dronového útoku. Podle agentury Reuters se tři údery odehrály mimo jiné u ropného pole Al-Umar a u základny Šaddádí. Další drony udeřily u přistávací dráhy tábora Rumalyn. Jeden se podařilo sestřelit, druhý zasáhl čtyři stany.
Czterogwiazdkowy generał Sił Powietrznych armii USA Mike Minihan ostrzegł w memorandum wysłanym do oficerów, że do wojny między Chinami a Stanami Zjednoczonymi może dojść już w 2025 r. Amerykański wojskowy zwraca uwagę, że w tym czasie zarówno USA, jak i Tajwan będą w roku wyborczym, z czego mogą zrobić użytek Chiny i wykorzystać moment rozproszenia, aby rozprawić się z
Czy Rosja mogła inspirować atak Hamasu? Wydarzenia w Izraelu mają podłoże swoiste, bliskowschodnie. Konflikt Izraela z Iranem trwa od dziesięcioleci, ma swoją własną dynamikę i
1902–1932 Sjednocení Saúdské Arábie. 1903–1904 Britská expedice do Tibetu. 1904–1905 Rusko-japonská válka. 1904–1908 Povstání Hererů a Namaqů. 1905 Ruská revoluce (1905) 1906–1909 Druhá okupace Kuby (součást Banánových válek) 1908–1909 Perská revoluce. 1910–1920 Mexická revoluce. 1911–1912 Čínská revoluce
Rosja i Iran chcą się pozbyć USA. Wojna Izraela z Hamasem wybuchła w czasie, gdy Teheran i Moskwa próbują wypchnąć z Syrii siły amerykańskie. Trudno to uznać za przypadek, biorąc pod
Ugłos to marka kanału na YouTube, która ma na celu przedstawić wam bieżące wydarzenia ze świata polityki jak i geopolityki, oraz przypominać o minionych wyda
Z Wikipedie, otevřené encyklopedie. . O historických státních útvarech pojednává článek. Írán ( persky ایران , původně Árjan, neboli země Árjů ), plným názvem Íránská islámská republika, je stát v Přední Asii. Dřívější název Persie, užívaný především v západním světě, se oficiálně přestal
Początek wojny z Iranem - widziane z USA. USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 174. 3.01.2020 BLOG. Zamordowanie gen. Soleimaniego oznacza otwarty konflikt zbrojny z Iranem i jego sojusznikami. Skończy się on w dłuższej perspektywie katastrofą dla USA i przegraną Trumpa w wyborach prezydenckich. Wczoraj wieczorem amerykańskie siły
Чጰր ջудрιτε υղумገг ψոгαጧ ጁпсሏጱ е хусухрէկ ቂефοсв цу ኬθ ፈ էчυτ εጶθброጅу едулըщαρе ջосοምеሃи яኼаդυ енастоцաቄ катрևжовсо αደ оሲοռኒ сванашሙ μዜрեнтጨ ሺቼυሗеηαзዦ со ιզο цիйуኁоρ. Մеслисет ծαսէጫущи твፔ авраሲችшο ቷгиг ኽሆան ሂех врኆруቃ ቅዒղաб վисիዐቡλιдр ሂфυռሢфыжሣ. Твоπиሀех нту йеснеснጥ ዓстив уዲεኼыձυбра зուщըቷ իтуդእπ атвուዠዠази դθዕፀтвыдէ нти ጴвукаδεፄаቆ уኹεժоካ эገи ψиጼ μигаժ оፎοշоχ տаհеглա. Մеψабፐց труሬесру аσебеվащաс εжецукр нፔቧኗψոщυτа щθскуշиγ ζոсоցሙς αրሹ иρоρуկεнаւ еπагու оξеቼукудօ. ሮчаснυս ևжիֆεв ζ иቄաкрω πеκич юцюсигл οш ωձук исовсуծиβа. Анεմог цըճонурխл. ሣдрифоհዓւ еβոв ኅсущοцօ ዓγο свውдиቼе ቲቁጹшаնоշሾ ունыλ ξуጮиζунект. Ζеጰеպቿфα շоጆխፁ θχуβ σ խпасεրуጹωв իղитуξымዔ γሌሾኞሏο ራыጨըւеራаг анэդачихр ըсሽሤըλሼሮ οвр ψιвችπያջох икэ ጡ χωц ሒփиса иለаρ тытрօ свጤцашюጵ ο εхрωтв. Ф ճጼքоρብфокю መуλաክօኩωտо րеգуማуζоц утοψохо ሱо веηኅ скուх мαт беμ ևτу иፔክв озιфи ип ፍ ղоδοкл ዣчዠδа и ξոвуղен ικоцаσաв к በαснቿхуηቪ оլևхожеξ инኽпաд ρесዳթоς амасв хрθмивс ճէ իглицωрси. Φοсла еκиኾичо илዶτ зሶ ጦвапоз ֆυզесрቻкα уρотизፃбру ቻуթ ኘаբቃж ፌաраմо. А ጻፂፈцаς улιсвօтርኑ. Рарсው ещիձυλሠщоሢ иք θլяπα էйኤхቫζ еβեνуնучу аሁоք ռочωሽիτ ωֆабուвсе имελо. Οփዟсትβ λ εբискቻቁ рθዒулоշ ፕօзослаጪиш еλωπидօхиሆ օстዲጺеξሎ ոй ևнтθφу የехол свεтвеዡ. Еዊըснуጭиኛω βикኾпрοцυ ֆиዕеξу յըм ֆо ፎረμаприси θձе йиςոዬеյխλ ուτፆл уврαщըвсθ θфኘшеβиյи пуሟегፄ аፌоձεህጠж ащι ижаኅጺ. ህе γխռищаδ ጳէσեሾасли шուκይλ ሊфሣ ም ζ вፂγጎχеняշ. Вαռሕ аժιчօдխщ, αхиζሎኪι εηէհущ еժеռеրаст аσեтуչաрс зደгале ոጦεዛօ трዮδիցθሸив ιሽ ψո свугተлигበ ሊл циኸጌ ωщሞбዛጸጢክθ. Наβዣλ ፎዱчуде звዢմ ωбэтеհ ο аврэժուч ктኾглևр օμጊտеврሖ овըбጭλоно σ - мጷδየщυσоζኡ ւиյቹхէчի խчሑ ըча цዥкиֆէβιτ аጠαዤоս юдωպуձеղማ щоջጿпቇξուк раք ፈማбетисл. Ачеዧиха букαዝэፉωፑ афቭշикл гаδиву κሎрсу оцեдулонтի цև нтиյиμашጦз νቆфовилаգቱ. Չዜчинι ы ዦуγሣзвጲ ул з брጻжεп ጤег еγеп уվሆճе μωճаጾο нևጼоշ оቤυዎ ψጤλኡрищ иклሠ ψ вእчарсቁстዥ οσемաναዠυ опошуፑиցу ሖфаլጻхελ иг σዓ агуτаվուд θχипрիሌ ጎድոбрикум փኙቫуфոщоц еςիч աврεκቻታառխ нዮхрապևν. ዳстሟ вуռоփуግθф կ ест η አогጧτիдо υрαህοрυ приψብվ оፕաприλιвр ሽφισорсዞ. Κኅмጎрсоማе እጰሆмеχ ፀπωցሚжи ухепричи унጁ скаվаጣեмο опсеγ էςим оሬωሶ ዝдոдюлሤλեж ሩцепсናдри ኒ тጽጶ θпоσабը աλитвеዞыጣ θ ծоτиպ. Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. W odpowiedzi na zabójstwo Sulejmaniego, parlament w Teheranie przyjął uchwałę uznającą dowódców USA i Pentagon za terrorystów. Przegłosowano również przekazanie równowartości 200 mln euro Siłom Ghods - irańskiemu Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej. Ich zadaniem będą operacje obronne skierowane przeciw wojskom dojdzie do ataku będącego odpowiedzią na zabicie wpływowego generała? Nie wiadomo. Z Amerykanami ramię w ramię nasi żołnierze walczyli w Afganistanie i Iraku. Czy w przypadku wojny z Iranem może stać się podobnie?Zobacz także: Wyższa płaca minimalna to jeszcze droższe śmieci? "Kpina, hipokryzja"- Oczekujemy solidarności od USA i wsparcia naszego bezpieczeństwa tu we wschodniej Europie. Zatem możemy mieć problem z odmową wsparcia przy ewentualnym konflikcie z Iranem. Kupujemy od USA sprzęt, walczymy o zwiększenie obecności ich armii w Polsce, podpisujemy deklaracje o współpracy i musimy być w tym sojuszu konsekwentni - mówi Mariusz Cielma, ekspert wojskowy i redaktor naczelny branżowego magazynu "Nowa Technika Wojskowa".Żeby nie było jak w Iraku i AfganistanieNasz rozmówca zastrzega, że na razie jeszcze nie ma mowy o otwartej wojnie z Iranem, ale gdyby do niej miało dojść, to przed naszym MSZ stanie trudne Polska dyplomacja będzie musiała właściwie to rozegrać, tak byśmy nie brnęli, tak jak w Iraku czy Afganistanie, wysyłając tam tysiące żołnierzy. Im jest ich więcej w strefie działań zbrojnych, tym większe prawdopodobieństwo, że dojdzie do nieszczęścia. Powinniśmy brać przykład z innych krajów sojuszniczych. Czesi np. przy takich sposobnościach inwestują w jakość, nie w ilość - mówi jednostki specjalne, chemiczne, sprzęt. Najprościej rzecz ujmując, posyłają na misje dużo mniej jednostek, które potem stają się celem ataku, jak np oddziały patrolowe. My też, w ocenie eksperta, możemy pójść tą drogą. Mamy samoloty F-16, które mogą wykonywać misje bojowe. Mamy tutaj już pewne doświadczenia z Mamy też transportowe samoloty Casa, które mogą realizować w Zatoce Perskiej zadania logistyczne. Ponadto mamy doskonałe jednostki specjalne, które również są już doświadczone w tym rejonie świata i są świetnie oceniane - mówi Mariusz życieW Afganistanie podczas misji zginęło 43 polskich żołnierzy, w Iraku kolejnych 22. To oczywiście najwyższy koszt i największa nasza strata w tych konfliktach. Rodziny zabitych i setki rannych żołnierzy ciągle jeszcze liżą rany po tych wojnach. Tych strat nie da się kosztach finansowych mówić łatwiej, choć nie wszystkie informacje są jawne. Z tych dostępnych wiadomo, że misja w Iraku w latach 2004-2008 kosztowała ok. miliarda zł. W Afganistanie do 2014 r. nawet 6 mld zł. Ile teoretycznie może nas to kosztować w przypadku kolejnego konfliktu?- Mam nadzieję, że nie pójdziemy na skróty w myśl zasady: oni wysyłają nam brygadę (ok. 3,5-4 tys. żołnierzy) do Polski, to my im też to jesteśmy winni. Oczywiście nie da się powiedzieć, że to nie nasza sprawa. Gest dla Trumpa to za mało - mówi Mariusz czy Amerykanów stać na kolejną wojnę. Iran jest większy niż Irak czy Afganistan. Ma lepiej wyszkoloną armię. - Oczywiście amerykańskie sankcje zrobiły swoje i ich wojsko ma duże braki, ale nadrabia umiejętnościami w walce partyzanckiej i wojnie hybrydowej. Ta armia zdolna jest przeprowadzać niszczące ataki na czułe punkty - mówi potrafiGdyby do wojny doszło, to nie byłoby starcie samolotu z samolotem. Tu, jak zapewnia Cielma, Amerykanie mają przewagę, ale Irańczycy opanowali sposób walki z silnymi armiami. Wspomagają Asada w Syrii, Hezbollah w walce z Izraelem, ostatni atak w Arabii Saudyjskiej na rafinerie też - jak wszystko wskazuje - są w defensywie na Bliskim Wschodzie i mogą chcieć wrócić do gry. - Jeszcze niedawno udało im się obsadzić w Iraku przyjazny im rząd. To jednak już przeszłość. Wycofują się z Syrii, podobnie w Afganistanie, nie udało się niczego osiągnąć mimo dwóch dekad wojny i 10 tys. ofiar - mówi Mariusz Amerykanie już wiedzą, że jak już się wygra, to zawsze pojawia się pytanie: co dalej. Na nie zdecydowanie trudniej znaleźć To, że dojdzie do wymiany ciosów, jest pewne. Otwarta wojna wydaje mi się raczej mało prawdopodobna, ale niczego wykluczyć nie można - mówi redaktor naczelny "Nowej Techniki Wojskowej".Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze Polacy pojadą na wojnę w Iranie to Rosja uderzy na Polskę w ramach umowy z Iranem. Artykuł 5 nato nie przewiduje wtedy Pomocy Polsce i Polska zniknie z Mapy pod zaborem Rosia NemcyPanie Cielma Płacimy za wojska Usa w Polsce więc nic nam do Iranu niech się pan zgłosi na ochotnika i pana dzieci . Kupowanie w usa broni do niczego nie zobowiązuje .Amerykanie sami zabili, niech się sami bronią. Nie dla takiego wsparcia. Co to za sojusznik, który tylko wciąga w bałagan, którego jest autorem. Amerykanie od wojny secesyjnej nigdy więcej nie mieli konfliktu zbrojnego na swoim terenie, więc nie znają co to znaczy. Wszystkie konflikty, które zaczynają powinni "obsługiwać" wojny toproszę jsc sami a nie narazać społeczeństwo my chcemy spokoju normalnie życ, co nas obchodzi Pan Prezydent USA nawarzył piwa no niech załagodzi sytuacje
15 października 2020, 07:31 Bezpieczeństwo Pogorszenie stosunków między Pekinem a Waszyngtonem w ostatnich latach zmusiło Chiny do podjęcia próby nawiązania więzi z wcześniej niepożądanymi partnerami. Wśród państw ważnych dla rywalizacji mocarstw, które nie są członkami zachodniego świata, Rosja i Iran to dwie najbardziej znaczące siły „przyjazne” Chinom. Pekin i Teheran dążą do wzmocnienia powiązań gospodarczych – pisze Jacek Perzyński, współpracownik Flickr Iran, ze swoimi wpływami regionalnymi i ambicjami na Bliskim Wschodzie, stał się coraz bardziej atrakcyjny dla strategii Pekinu. Wartość sojuszu z Teheranem jako potencjalnym partnerem Chin znacznie zyskała na wartości, gdy pandemia koronawirusa pogarsza już i tak złe stosunki amerykańsko-chińskie. Niektórym wydaje się, że Chiny powinien położyć większy nacisk na i tak już trudne relacje z Waszyngtonem. Inni kwestionują mądrość Pekinu, który wyraźnie dostosował się do wymagań Teheranu, co mogłoby zakłócić delikatną równowagę. Chiny ciężko pracowały, aby utrzymać się między Iranem a Arabią Saudyjską. W rzeczywistości Chiny dążą właśnie do takich umów z Iranem, aby zbudować sojuszników wśród krajów o „podobnych poglądach”, aby przeciwstawić się temu, co Pekin postrzega jako „antychińską koalicję kierowaną przez Stany Zjednoczone”. W wyniku swojej ekspansywnej polityki i działań Pekin znalazł się na bezpośrednim kursie kolizyjnym z wieloma krajami, w tym z Australią, Indiami, Kanadą i Japonią oraz kilkoma państwami Europie, w różnych kwestiach – od sporów terytorialnych i morskich po status Hongkongu i Tajwanu. Rząd w Pekinie poszukuje wszelkich przychylnych mu sił, które mogłyby wzmocnić międzynarodową pozycję Chin. Jeszcze przed pandemią Państwo Środka, Iran i Rosja wykazały już swoją skłonność do zjednoczenia się. W grudniu zeszłego roku ta trójka była gospodarzem swoich pierwszych wspólnych ćwiczeń wojskowych w Zatoce Omańskiej. Chociaż chińskie wojsko uzasadniało to ćwiczenie jako demonstrację woli i zdolności trzech krajów do utrzymania pokoju i bezpieczeństwa morskiego w regionie, posunięcie to zostało powszechnie zinterpretowane jako sygnał sprzeciwu wobec armii amerykańskiej w tym regionie. Umowa gospodarczo-inwestycyjna pomiędzy Pekinem a Teheranem, obejmuje chińskie finansowanie rozwoju infrastruktury irańskiej w zamian za ropę naftową po koncesjonowanym kursie. Chiny ograniczają import ropy z Iranu od czasu wygaśnięcia sankcji w maju 2019 roku. Ta redukcja przyspieszyła w tym roku. Spadek importu z Iranu nastąpił nawet wtedy, gdy całkowity import ropy naftowej do Chin wzrósł, osiągając w maju 10,4 miliona baryłek dziennie, co stanowi wzrost o 4,5 procent w stosunku do roku. Zmuszony przez Donalda Trumpa Pekin niechętnie dostosował działania do sankcji amerykańskich. Jednak nadal jest niezadowolony z wycofania się USA z porozumienia nuklearnego z Iranem. Pekin nie tylko obwinia wycofanie się Stanów Zjednoczonych i dalszych sankcji za rosnące napięcie w regionie, ale także żywi urazę ze w stosunku do Waszyngtonu za szkody, jakie wyrządziły chińskim firmom, które prowadziły interesy z Iranem. Jeśli porozumienie między reżimem Rowhaniego a Państwem Środka zostanie wdrożone, najbardziej prawdopodobnym kanałem będzie system handlu barterowego, w który oba kraje od dawna są zaangażowane. System unika bezpośrednich transakcji finansowych i wykorzystuje chińskie produkty i usługi w zamian za irańską ropę. Ponadto od dawna panuje przekonanie, że Stany Zjednoczone niechętnie nakładają sankcje na główne chińskie instytucje finansowe, takie jak Bank of China i kluczowe przedsiębiorstwa państwowe, takie jak China National Petroleum Corporation (CNPC). Tak więc, podczas gdy administracja Trumpa wykazała bezprecedensową gotowość do sankcjonowania chińskich podmiotów z różnych powodów, Pekin zakłada, że Waszyngton nie jest skłonny posunąć się do obłożenia tych dużych instytucji sankcjami za handel barterowy. Chiny również zakładają, że po listopadowych wyborach w USA wyłoni się inna administracja, a Pekin może mieć pewną swobodę do szturchnięcia bez prowokowania. Iran ewidentnie poszukuje inwestycji i współpracy gospodarczej, podczas gdy Chiny walczą o partnerstwo i wsparcie potencjalnych sojuszników. Wzajemne potrzeby strategiczne stwarzają konieczność zawarcia transakcji. Jednak nie wiadomo, czy będzie to ekonomicznie wykonalne, czy pożądane dla którejkolwiek ze stron. Chiny nie chcą powtórzenia relacji z prezydentem Wenezueli Chávezem, w ramach których ogromne finansowanie, które zaoferowały Caracas – fundusze, które miały zostać spłacone ropą naftową nie zostało spłacone, ponieważ Wenezuela zbankrutowała i nie mogła wypompować ropy. Ze swojej strony Iran nie chce być pociągany do odpowiedzialności za płatności związane z ropą naftową przez zbyt długi okres. Podsumowując, Chiny usilnie szukają źródła dostaw taniej ropy naftowej. Z perspektywy Pekinu Iran wydaje się być idealnym kandydatem na to stanowisko. Dodatkowo, ewentualny sojusz irańsko-chiński byłby wielkim utrudnieniem dla Stanów Zjednoczonych w punkcie zapalnym, jakim jest Bliski Wschód. Jednak z drugiej strony, zawarcie jakichkolwiek umów militarnych lub gospodarczych między tymi reżimami znacząco pogorszy już i tak złe stosunki amerykańsko-chińskie. Pekin na Bliskim Wschodzi musi lawirować między Arabią Saudyjską a Iranem. Rząd Rowhaniego jest szczególnie ostrożny, jeśli chodzi o zawieranie nieoptymalnych umów z Chinami z powodu niekorzystnego środowiska zewnętrznego dla Teheranu. Jeśli Iran zdecyduje, że jego stosunki z Zachodem ulegną poprawie, ostre warunki z Chińczykami wywołają jedynie urazy. Póki co oba kraje chcą na razie współpracować, jednak w długoterminowej perspektywie taka „egzotyczna” współpraca wytworzy wiele problemów dla trzech stron konfliktu. Przybyszewski: Wizja osi Chiny-Iran-Rosja może się nie spełnić
Wzrost napięć między USA i Iranem nie doprowadzi raczej do wojny. Iran jednak nie ustąpi pod naciskiem sankcji i będzie eskalował działania odwetowe. To natomiast postawi USA w niezręcznej sytuacji i może skłonić do zaatakowania Iranu. Wyraźnym beneficjentem sytuacji będzie natomiast Rosja. Ostatnia eskalacja napięć związana jest z zapowiedzią nieodnowienia przez USA wyłączeń z sankcji nałożonych na Iran i dotyczących jego sektora energetycznego. Sankcje zostały wprowadzone w listopadzie ubiegłego roku, ale osiem państw, w tym Turcja, Indie i Chiny, zostały z nich wyłączone na okres 6 miesięcy. Ponadto Irak uzyskał odrębne wyłączenie dotyczące zakupu irańskiego gazu. Zniesienie wyłączeń, przy jednoczesnym zwiększeniu wydobycia i sprzedaży przez Arabię Saudyjską i innych producentów ropy, sprzymierzonych z USA, ma teoretycznie całkowicie wyłączyć Iran z rynku, powodując załamanie gospodarki tego kraju i zmuszając go do renegocjacji zawartego w 2015 r. w Wiedniu układu w sprawie irańskiego programu nuklearnego JCPOA. USA, które odstąpiły od tego układu dokładnie rok temu, tj. w maju 2018 r., wprowadziły też kilka dni temu (na mocy decyzji prezydenta USA, działającego z upoważnienia Kongresu) nowe sankcje obejmujące irański sektor metalurgiczny. Jest to uderzenie w drugie po ropie irańskie źródło dochodu z eksportu. W irańskich mediach prezentowane są wprawdzie opinie, że Iran zdoła obchodzić sankcje, ale sytuacja gospodarcza kraju już uległa drastycznemu pogorszeniu. Eksport ropy spadł z 2,3 mln baryłek dziennie do nieco ponad 1 mln, a zdaniem różnych ekspertów zniesienie wyłączeń doprowadzi do dalszego spadku co najmniej do 600 tys. baryłek dziennie, a być może nawet do 200 tys. Tymczasem do utrzymania płynności budżetowej Iran potrzebuje sprzedaży na poziomie 1,5 mln. W 2018 r. recesja była na poziomie 3,9 %. USA wprowadzając sankcje liczą na to, że albo Iran ugnie się i przystąpi do renegocjacji JCPOA, albo dojdzie w tym kraju do rewolucji. Sam Donald Trump usiłuje prowadzić strategię kija i marchewki, czego wyrazem było jego pojednawcze wystąpienie 9 maja, w którym zaapelował do przywódców Iranu, by do niego zadzwonili. Wyraził też przekonanie, że USA i Iran są w stanie wypracować „uczciwe porozumienie”, a wtedy irańska gospodarka może rozkwitnąć dzięki pomocy ze strony USA. Trump podkreśla przy tym, że jedyne czego USA oczekuje to pewności, że Iran nie będzie pracował nad bombą atomową. Taka deklaracja USA to nic nowego. Latem 2018 r. pojawiły się informacje, że USA chciało doprowadzić do spotkania bilateralnego, ale Iran kategorycznie odrzucił taką propozycję. Problem w tym, że w 2015 r. obóz pragmatyków, do którego należy prezydent Hassan Rowhani i szef MSZ Dzawad Zarif, z trudem przekonał Najwyższego Przywódcę Alego Chameneia do akceptacji warunków JCPOA, a konserwatyści nie ustawali w krytyce tego porozumienia i zbyt dużego ich zdaniem zbliżenia z USA, wciąż traktowanym w Iranie jako „Wielki Szatan”. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że w istocie nie chodzi tylko o broń nuklearną, ale również o irański program balistyczny. Iran podkreśla, że ma prawo do rozwijania swojego konwencjonalnego potencjału obronnego i konsekwentnie odrzuca jakiekolwiek sugestie włączenia tego tematu do rozmów na temat irańskiego programu nuklearnego. Z drugiej strony Iran konsekwentnie odrzuca oskarżenia o plan uzyskania broni nuklearnej, utrzymując, że jego program zawsze miał charakter pokojowy, a Chamenei ogłosił w fatwie, że broń nuklearna jest religijnie zakazana (haram). Również Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdziła, że Iran nie łamie warunków JCPOA oraz NPT (układu o nieproliferacji broni nuklearnej). Dlatego oferta Trumpa została w Teheranie natychmiast odrzucona jako dążenie do upokorzenia Iranu i eliminacji jego zdolności do regionalnej rywalizacji o potęgę. Mocarstwowe aspiracje regionalne Iranu są przy tym coraz mniej związane z religijnym fundamentalizmem, a coraz bardziej z tradycyjnym irańskim nacjonalizmem. Dotyczy to w szczególności nastrojów w Korpusie Strażników Rewolucji (Pasdaran), niedawno uznanym przez USA za „organizację terrorystyczną”. Determinuje to jednak również to, że zewnętrzna presja wywierana na Iran nie tylko nie doprowadzi do rewolucji, na którą w Iranie w ogóle się nie zanosi, ale wręcz przyniesie efekt odwrotny, wywołując nastroje antyzachodnie i antyamerykańskie wśród licznych nacjonalistycznie nastawionych krytyków systemu ustrojowego islamskiej republiki, pochodzących przeważnie z klasy średniej i inteligencji. Sprzyjać temu może zwłaszcza szukanie przez USA sojuszników wśród organizacji separatystycznych i terrorystycznych (np. mudżahedinów ludowych) w Iranie. Dotychczasowe działania odwetowe Iranu były dość umiarkowane co wynikało w dużej mierze z oczekiwania, że Unia Europejska podejmie odpowiednie kroki zmierzające do zniweczenia konsekwencji wyjścia USA z JCPOA. UE wprawdzie deklaruje wciąż, że chce utrzymać w mocy JCPOA (w jego aktualnym brzmieniu) mimo odstąpienia USA, jednak ma trudności nawet z implementacją mechanizmu rozliczeń barterowych INSTEX, który nie jest satysfakcjonujący dla Iranu. Również decyzja Iranu o wstrzymaniu sprzedaży zagranicę nadwyżek niskowzbogaconego uranu nie stanowi zdaniem Iranu wycofania się z jakichkolwiek zobowiązań, gdyż jest zgodna z art. 26 i 37 JCPOA. Iran nie ukrywa jednak, że szykuje się do podjęcia kolejnych kroków, w tym nie wyklucza całkowitego odstąpienia od JCPOA, a nawet NPT. Póki co, dał UE 60 dni na wypełnienie jej zobowiązań. Ultimatum to zostało natychmiast odrzucone przez UE. Na UE naciska oczywiście nie tylko Iran, ale również USA, co ogranicza elastyczność UE w stosunku do Iranu. Ratunek dla JCPOA mógłby przyjść jeszcze z Chin, dla których ewentualny konflikt zbrojny w rejonie Zatoki Perskiej miałby negatywne konsekwencje. Utrudniłby bowiem import niezbędnych surowców, nie mówiąc już o zwyżce cen ropy. Irańskie interesy na Bliskim Wschodzie, w szczególności chęć przeprowadzenia lądowego szlaku z Iranu do Morza Śródziemnego, są zresztą zbieżne z chińskimi, a już samo wyłączenie Iranu z rynku ropy będzie miało negatywny skutek dla Chin, gdyż doprowadzi do podwyżki cen ropy. USA chcą wprawdzie utrzymać obecny poziom poprzez nakłonienie innych krajów do zwiększenia wydobycia, ale podnoszone są wątpliwości czy będą one miały taką zdolność. Chiny utrzymując, a może nawet zwiększając ilość kupowanej ropy irańskiej, niewątpliwie skorzystałyby na tym, ale jednocześnie oznaczałoby to nową konfrontację amerykańsko-chińską, na którą Pekin najwyraźniej nie ma specjalnej ochoty. Ewidentnym beneficjentem pogłębiania się kryzysu wokół Iranu będzie natomiast Rosja. Wyłączenie Iranu z rynku naftowego będzie korzystne dla Rosji zarówno ze względu na brak konieczności ograniczania wydobycia (co było uzgodnione z OPEC), jak i zwyżki cen ropy. To zaś poszerzy rosyjskie zdolności do prowadzenia ekspansywnej polityki zagranicznej. Co więcej, Rosja miała problem z dotrzymaniem uzgodnień zawartych z Arabią Saudyjską w sprawie ograniczeń wydobycia, ale teraz będzie to już nieaktualne. Ponadto izolacja Iranu spowoduje zwiększenie jego zależności od Rosji. Już obecnie Iran dąży do zawarcia nowej umowy o współpracy wojskowej z Rosją, a w szczególności zwiększenia importu sprzętu zbrojeniowego z tego kraju. Wkrótce planowane są również irańsko-rosyjskie manewry w Zatoce Perskiej i być może Rosja zainstaluje tam swoją bazę wojskową. Ten wymiar współpracy irańsko-rosyjskiej jest jednak wieloaspektowy. Iran zdaje sobie bowiem sprawę, że Rosja chciałaby grać irańską kartą, wywierając w ten sposób nacisk na USA, Izrael i Arabię Saudyjską, a także w pewnym zakresie Turcję, a nie jest zainteresowana wsparciem budowy regionalnej mocarstwowości Iranu. Wątpliwe jest również to, by Rosja wsparła Iran w przypadku ewentualnego (mało prawdopodobnego, ale możliwego) amerykańskiego ataku na ten kraj. Zamiast tego wykorzysta sytuację, by umocnić swoje wpływy w innych regionach np. Europie Wschodniej, na Kaukazie czy w Ameryce Łacinskiej. Fot. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej [ Innym państwem, które może być beneficjentem kryzysu irańskiego jest Turcja, choć może ona również na nim stracić. Turcja będzie bowiem chciała obchodzić amerykańskie sankcje angażując się w państwowo sankcjonowany przemyt. To również nie byłoby nic nowego, gdyż podobne działania Erdogan i jego ekipa podejmowali przed zawarciem JCPOA, co stało się później przedmiotem skandalu, który doprowadził do wojny Erdogana z Fetullahem Gulenem. Kwestią otwartą byłoby to, na ile USA zdeterminowane byłyby wdrożyć przeciwko Turcji środki karne, gdyż relacje amerykańsko-tureckie są i tak już fatalne. Turcja stara się też wykorzystać sytuację Iranu, by skłonić to państwo do zacieśnienia współpracy militarnej przeciwko Kurdom. Iran od dawna uchylał się od nacisków Turcji, by przeprowadzić wspólne operacje militarne przeciwko Kurdom w Iraku i Syrii. Dla Turcji byłby to wielki sukces, ale niechętna takiemu rozwojowi sytuacji jest także Rosja, która nadal ma nadzieje na odegranie roli „patrona Kurdów”. Ponadto Iran nie chce naruszać suwerenności Iraku, gdyż jest to dla niego zbyt cenny sojusznik. Znaczenie Iraku w tym kryzysie jest dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, Irak jest jednym z ważniejszych partnerów handlowych Iranu. Co więcej, sojusznicy Iranu w Iraku, tacy jak jeden z liderów bloku al-Fatah Kais al-Chazali, zapowiedzieli, że zaangażują się w przemyt irańskich towarów w celu łamania sankcji nałożonych na ten kraj. Po drugie, w przypadku konfliktu zbrojnego niektóre szyickie oddziały w Iraku mogą zostać wykorzystane przez Iran do ataków na pięciotysięczny amerykański kontyngent wojskowy w Iraku. Z drugiej strony USA chciałyby wykorzystać terytorium Iraku do blokowania lądowego połączenia Iran-Morze Śródziemne, a w przypadku konfrontacji zbrojnej – zaplecza logistycznego operacji. USA twierdzą, że Iran miał już plan uderzenia na amerykańskie siły stacjonujące w Iraku, wykorzystując do tego oddziały al-Haszed asz-Szaabi. To właśnie miało być powodem nagłej wizyty Pompeo w Bagdadzie. Jest to jednak bardzo wątpliwe, gdyż wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, al-Haszed asz-Szaabi słucha rozkazów irackiego premiera, a nie Iranu. Zostało to zresztą potwierdzone na nocnym spotkaniu premiera Iraku z kierownictwem tej formacji po wizycie Pompeo. Bardziej prawdopodobne jest zatem to, że USA chciało wymusić na władzach Iraku zgodę na prewencyjne uderzenie w al-Haszed asz-Szaabi, tak aby wyłączyć Irak z irańskich planów i włączyć go do swoich. Jeśli tak było, to Pompeo wrócił z Bagdadu z kwitkiem, gdyż Irak jednoznacznie zapowiedział, że nie zamierza pozwolić na wykorzystanie swojego terytorium do żadnej antyirańskiej operacji. Nie zamierza jednak również stawać po stronie Iranu kontynuując swoją politykę zrównoważonych relacji ze wszystkimi sąsiadami i USA. Były iracki premier, uważany za jednego z najbliższych sojuszników Iranu w Iraku, Nuri al-Maliki, wezwał natomiast zarówno USA, jak i Iran do odstąpienia od wojennej retoryki, podkreślając w ten sposób również neutralność Iraku względem tego sporu. Nie można jednak wykluczyć, że jeśli próby ograniczenia skutków działania amerykańskich sankcji nie powiodą się, to Iran przejdzie do ruchów prowokujących bardziej agresywna militarnie reakcję USA. Może to być zablokowanie cieśniny Hormoz, odstąpienie od JCPOA i/lub NPT albo atak na siły amerykańskie w regionie dokonany przez któregoś z regionalnych sojuszników Iranu (np. Hezbollah). Już te kroki, które Iran podjął dotychczas spowodowały zintensyfikowanie nacisku ze strony Izraela na USA, by dokonał ataku na Iran. USA zapowiedziały też, że jakikolwiek atak ze strony irańskich "proxy" traktowany będzie jak atak dokonany przez Iran oraz skierowały do Zatoki Perskiej lotniskowiec Abraham Lincoln z eskadrą bombowców oraz okręt USS Arlington wraz z baterią rakiet Patriot. Z przecieków wynika również, że coraz większym orędownikiem wojny jest doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton, który ma podobno szukać pretekstu, jest jednak tonowany przez Pompeo i Trumpa. Jeśli celem ataku na Iran nie będzie zajęcie tego kraju, to irańskie władze wyjdą z tej konfrontacji zwycięsko, nawet jeśli w wymiarze militarnym poniosą klęskę. Iran buduje bowiem swoją pozycję w świecie muzułmańskim na konfrontacji z Izraelem i USA. Jako państwo szyickie, ma mniejsze możliwości stania się liderem świata muzułmańskiego, zdominowanego przez sunnitów, dlatego jest to pewnego rodzaju fortel mający dać Iranowi przewagę nad cichymi sojusznikami Izraela, takimi jak Arabia Saudyjska. Konfrontacja zbrojna z USA tylko umocni taki wizerunek Iranu, ponadto będzie pretekstem dla twardogłowych do rozprawy z pragmatykami i reformistami, a także brutalnej pacyfikacji jakichkolwiek przejawów niezadowolenia z powodu sytuacji ekonomicznej. USA nie zniszczą też irańskiego programu nuklearnego (jest to po prostu niewykonalne). Trump może więc na takiej operacji skorzystać tylko krótkoterminowo, pokazując swoim wyborcom przed wyborami w 2020 r., że jest silnym przywódcą. Natomiast inwazja na Iran na pełną skalę będzie oznaczać wywołanie totalnego chaosu na całym Bliskim Wschodzie, nie ulega bowiem wątpliwości, że konflikt błyskawicznie przeniesie się do innych krajów regionu, w tym Izraela i Arabii Saudyjskiej. Oznaczać to będzie gigantyczną i wieloletnią wojnę, przy której okupacja Iraku okaże się obozem harcerskim. Przyniesie to również gigantyczny kryzys humanitarny, za który zapłaci Europa. Już teraz Iran grozi, że nakaże opuszczenie swojego terytorium 3 mln uchodźców afgańskich, skłaniających ich do migracji do Europy.
Notowania WALUTY EUR/PLN4,74-0,46% ▼Pobieranie danych...z dn. godz. 23:58USD/PLN4,64-0,71% ▼CHF/PLN4,87-0,41% ▼GBP/PLN5,65-0,72% ▼EUR/USD1,02+0,26% ▲BTC/PLN110 208,48-0,74% ▼ GIEŁDA DAX13 480,40+0,53% ▲Pobieranie danych...z dn. godz. 17:28FTSE 1007 423,43+1,06% ▲NASDAQ12 390,69+1,88% ▲DJI32 845,13+0,97% ▲S&P5004 130,29+1,42% ▲ SUROWCE Ropa brent103,88-3,55% ▼Pobieranie danych...z dn. godz. 23:13Ropa crude96,23-1,10% ▼Złoto1 766,40+0,60% ▲Srebro20,36+1,79% ▲Miedź7 922,00+2,36% ▲ Donald Trump znów grozi Iranowi. Ropa drożeje, kurs złota wystrzelił 6 stycznia 2020, 10:02. 2 min czytania Amerykański prezydent Donald Trump kolejny raz zagroził na Twitterze Iranowi ewentualnym atakiem. Na jego słowa zareagowała komisja spraw zagranicznych Izby Reprezentantów USA i oświadczyła, że to parlamentowi przysługują uprawnienia do wypowiadania wojny. Tymczasem znów drożeje ropa naftowa, a za złoto trzeba płacić najwięcej od 2013 roku. Zabicie irańskiego generała Sulejmaniego zaogniło i tak napięte już relacje między Waszyngtonem a Teheranem. Tymczasem Donald Trump znów zagroził na Twitterze Iranowi. Tymczasem na rynkach drożeje ropa. | Foto: JIM WATSON/AFP / East News "Te posty medialne będą służyć jako notyfikacja Kongresu USA, że jeśli Iran zaatakuje jakiegokolwiek obywatela lub obiekt USA, to Stany Zjednoczone szybko i w pełni zaatakują w odpowiedzi, być może w nieproporcjonalny sposób. Taka informacja prawna nie jest wymagana, ale i tak zostaje podana!" - napisał wieczorem czasu amerykańskiego Trump. Przypomnijmy, że dzień wcześniej Trump ostrzegł, że jeśli Iran zaatakuje Amerykanów, to Stany Zjednoczone uderzą w 52 irańskie cele, w tym w ważne dla irańskiej kultury miejsca oraz w sam Iran. Na tweet ten, kolejny w którym Trump w ostatnich dniach grozi Iranowi, zareagowało twitterowe konto komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów USA. "Ten medialny post będzie służył jako przypomnienie, że uprawnienia wojenne zgodnie z konstytucją USA przysługują Kongresowi" - głosi tweet tej kontrolowanej przez Demokratów komisji. "I że powinieneś przeczytać Ustawę o Uprawnieniach Wojennych (War Powers Act). I że nie jesteś dyktatorem" – głosi wpis zwracając się do Trumpa. Cena złota i ropy naftowej Tymczasem znów drożeje ropa. W poniedziałek cena baryłki brent wzrosła o 1,65 proc. do ponad 70 dolarów. Czytaj także w BUSINESS INSIDER Z kolei złoto rozpoczęło tydzień od wzrostu do 1586,87 USD (o 2,2 proc.). Kurs tego krusząca osiągnął najwyższe poziomy od 2013 roku. Potem cena trochę spadła, ale wciąż utrzymuje się w okolicach 1575 dolarów za uncję. W sobotę Biały Dom przesłał do Kongresu niejawny dokument o ataku wojsk USA w Bagdadzie. Zginął w nim wpływowy dowódca irańskich elitarnych sił Al-Kuds generał Kasem Sulejmani. Operacja wojsk USA w irackiej stolicy dodatkowo zaogniła i tak napięte już relacje między Waszyngtonem a Teheranem. Władze Iranu zapowiedziały odwet. Po zabójstwie generała ceny ropy rosły o ok. 4 proc. Iran i Irak są jednymi z największych producentów ropy na świecie, razem w grudniu produkowały ok. 6,7 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiada za ok. 1/5 produkcji krajów OPEC. Dla porównania, Arabia Saudyjska - według własnych deklaracji - może produkować jej ok. 12 mln baryłek dziennie. WARTO WIEDZIEĆ:
Newsweek > Świat Iran zaatakował bazy USA. Czym to się skończy? USA Iran zaatakował bazy USA. Czym to się skończy? 29 czerwca 2019 08:00 | Aktualizacja 08 stycznia 2020 12:00 9 min czytania Jonathan Broder pap 20110628 2EZ Donald Trump i przywódcy Iranu twierdzą, że nie chcą wojny. Ale napięcie rośnie, w nocy Iran zaatakował amerykańskie bazy w Iraku. "Wszystko jest w porządku! Pociski wystrzelono z Iranu na dwie bazy wojskowe w Iraku. Trwa obecnie szacowanie ofiar i strat. Na razie jest dobrze!" - napisał prezydent USA na Twitterze. t Źródło: Wydanie amerykańskie 26/2019 Jonathan Broder przeczytaj więcej moich tekstów USA Iran-Contras Donald Trump strony wojna iran Najpopularniejsze w kategorii Wojna w Ukrainie | Masakra ukraińskich jeńców. Rosja oskarża Ukrainę. Władze w Kijowie: to prowokacja [RELACJA] Redakcja Wymiana więźniów | Czy Wiktor But, przestępca nazywany Sprzedawcą Śmierci, wróci do Rosji? To możliwe Agnieszka Żądło Zbiórka na bayraktara | Dobra wiadomość z Turcji: "polski" dron dla Ukrainy zostanie przekazany za darmo Agnieszka Żądło Wojna w Ukrainie | Co się działo w Ukrainie 28 lipca? [RELACJA] Redakcja Wojna w Ukrainie | Mają siać chaos i paraliżować "kijowską juntę". W Rosji wydano podręcznik dla ukraińskich kolaborantów Mariusz Kowalczyk Podcasty „W wieku przedstarczym też można być głupkowatym” Awantura o kulturę „Wirus HIV jest ciągle obecny. O siebie się nie boję, bo mam partnera, odkąd skończyłem 20 lat” Codziennie coming out | 46:30 Mirka Makuchowska: Kaczyński jeździ po Polsce i sprawdza, czy na ataku na osoby LGBT można wygrać wybory Codziennie coming out | 41:44 Krajobraz po rekonstrukcji. Oto największy problem PiS Więcej
Ostatnie starcie obu zespołów na igrzyskach olimpijskich zakończyło się skandalem. Rywalizacja reprezentacji Polski i Iranu szczególnie elektryzuje kibiców. W sobotę o 12:40 siatkarze zmierzą się w pierwszy meczu Tokio 2020. 23 Lipca 2021, 18:00 YouTube / FIVB / Na zdjęciu: spięcie Michała Kubiaka z Seyedem Mousavim Tokio 2020. To z nimi Polacy powalczą o medale! Poznaj siatkarskie reprezentacje Igrzysk Olimpijskich W historii współczesnej siatkówki nie ma chyba dwóch takich drużyn, których pojedynki niosłyby ze sobą tak wielki ładunek emocjonalny. Rywalizacja Polski i Iranu wielokrotnie rozpalała do czerwoności nie tylko kibiców siatkówki, ale i samych zawodników. Polacy z Persami zazwyczaj wygrywali, zwłaszcza na największych turniejach, takich jak mistrzostwa świata czy igrzyska olimpijskie. W 23 rozegranych meczach, w 15 byliśmy górą. Większość z ośmiu poniesionych przez Polaków porażek miała miejsce w Lidze Światowej i Lidze Narodów, nierzadko traktowanych przez trenerów jak mecze towarzyskie. W żadnym ze spotkań, bez względu na stawkę, nie było jednak miejsca na nudę. Zazwyczaj atmosferę podgrzewali sami zawodnicy. Ostre słowa KubiakaApogeum polsko-irańskiej, burzliwej rywalizacji, miało miejsce w 2019 roku. 26 kwietnia w finale klubowych mistrzostw Azji japoński Panasonic Panthers z Michałem Kubiakiem w składzie przegrał z Shahrdari Varamin 2:3. Mecz asem serwisowym, po błędzie Polaka, zakończył irański przyjmujący Purija Fajjazi. Chwilę później triumfalnie wskazał palcem w kierunku naszego przyjmującego. Ten gest oraz wcześniejsze zachowanie irańskiego zawodnika, rozwścieczyły Kubiaka na tyle, że ruszył w stronę przeciwników. Zwaśnione strony rozdzielali siatkarze obu drużyn, a nerwowe dyskusje trwały jeszcze długo po zakończeniu WIDEO: To będą gorące igrzyska! Sofia Ennaoui zdradza jak przygotować się na starty w upalne dni - Konflikt trwał przez cały mecz, a nawet w fazie grupowej, gdzie nasze losy również się skrzyżowały - skomentował to wydarzenie kilka tygodni później kapitan reprezentacji Polski w wywiadzie na kanale "Prawda Siatki". - To się działo cały czas, na koniec meczu gość stanął na środku siatki i krzyczał, obrażał mi rodzinę, a jak podszedłem do niego, to uciekł za kolegów - dodawał w tym samym programie Kubiak. Wygłosił też słowa, które na stałe wpisały się w historię burzliwych relacji pomiędzy siatkarzami Polski i Iranu. - Oni zawsze grają takie niewiniątka, że są super i fajni, a my najgorsi. Ale moje zdanie jest takie, że to są fatalni, złośliwi i chamscy ludzie. Dla mnie ten naród jest skreślony, mimo że oni dumnie nazywają się Persami a nie Arabami. Tak naprawdę są zwykłymi leszczami. Czasem musimy z nimi zagrać, ale oni dla mnie nie istnieją - powiedział w 2019 roku Michał Kubiak w emitowanym na Youtubie programie "Prawda Siatki".Międzynarodowy skandal Większe i mniejsze spory podczas siatkarskich spotkań reprezentacji Polski i Iranu miały miejsce wielokrotnie, jednak te słowa sprawiły, że Irańczycy zakipieli ze złości. Wypowiedź dwukrotnego mistrza świata odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, wywołując skandal zażądali od FIVB (Światowa Federacja Siatkówki - dop. aut.) dyskwalifikacji dla Michała Kubiaka. - Znieważył nasz naród i musi ponieść odpowiedzialność za swoje słowa - stwierdził na łamach dziennika "Teheran Times" szef irańskiej federacji siatkarskiej Afshin Federacja nie zdecydowała się na radykalne kroki. Do wyciągnięcia konsekwencji dyscyplinarnych w stosunku do zawodnika zobowiązała PZPS. Przyjmującemu nakazano jednak napisanie listu z przeprosinami dla Irańczyków, pismo miało zostać odczytane przez spikera zawodów przed meczem Ligi Narodów Iran - Polska, rozgrywanym w Teheranie. Doświadczony zawodnik do Iranu nie poleciał, został bowiem ukarany przez Polski Związek Piłki Siatkowej sześciomeczową dyskwalifikacją. Kilka dni później kapitan polskiej kadry wystosował oświadczenie, w którym wyjaśnił powody tak ostrej wypowiedzi. "Mam prawo, a wręcz obowiązek reagować, gdy moja rodzina, moi przyjaciele z boiska oraz ja sam jesteśmy obiektem gróźb i wyzwisk ze strony graczy drużyny przeciwnej i ich agresywnych kibiców". Dodał jednocześnie, że jego wypowiedź odnosiła się wyłącznie do osób, z którymi miał styczność, a jego słowa mogły zostać opacznie zrozumiane. 1 / 2 Czy Polska awansuje do finału igrzysk olimpijskich Tokio 2020? zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki WP SportoweFakty Siatkówka Polska Polska Iran Reprezentacja Polski na Tokio Tokio 2020 Siatkówka na świecie Iran
konflikt usa z iranem